Wspinanie
na Krymie!
Krym, jak i cała Ukraina, raczej nie kojarzy się przeciętnemu polskiemu łojantowi
ze wspinaczką - i niesłusznie, można tam bowiem znaleˇć przepiękne drogi niemal
na każdy gust. Wszystko wykonane jest z wysokiej jakości wapienia (który różni
się od byle jakiego produktu polskiego przede wszystkim doskonałym tarciem!),
przykryte bardzo eleganckim niebem (patrz zdjęcia poniżej i w galeriach)
a w dodatku położone nad ciepłym morzem. Poniżej znajdziecie krótkie
opisy miejsc, które odwiedziliśmy.
Sezon wspinaczkowy na
Krymie trwa od kwietnia do paˇdziernika (jeżeli nie dłużej;), jednak nie bardzo
możemy wyobrazić sobie wspin w tamtejszych lipcowych temperaturach... Polecamy
wrzesień - ciepło, bez deszczu... Łoić można wzdłuż całego południowego wybrzeża
a także w ciągnących się kilometrami wąwozach w głębi lądu. Wiele dróg jest
ubezpieczonych - zwłaszcza w "ogródkach skalnych", ale też trudniejsze
w asekuracji fragmenty większych ścian. Na naszych schematach stałe punkty asekuracyjne
nie były wcale pozaznaczane. Zresztą ukraińskie schematy ogólnie są marnej
jakości, polecamy przed wejściem wybadać miejscowych. Spity często są
"domowej roboty", i, chociaż w Nikicie zaliczyliśmy na nich
kilka krótkich lotów, wciąż nie ufamy im do końca.
Na Ukrainie używana
jest lokalna skala trudności (ta sama, co w Rosji?), przypominająca skalę francuską
(5A, 5B, 5C, 6A... itd.), jednak przesuniętą o ok. jeden stopień (krymskie 5A
to francuskie 5B, itd.). Tak nam się przynajmniej wydaje, jeśli ktoś ma dokładniejsze
informacje - prosimy o kontakt.
 |
Nikita - ogródek skalny, najbardziej
chyba przypominający Jurę. Położona niedaleko Jałty (dojazd trolejbusem
lub "marszrutką", ok. 45 min., trzeba wysiąść na przedostatnim
przystanku). Jest to dobre miejsce na "rozwspinanie się" - sporo
gęsto (co nie znaczy, ze dobrze) ospitowanych i podpisanych dróg, w sezonie
łatwo spotkać miejscowych lojantów, od których można dostać schematy i
dobre rady. Za to tarcie typowo "wapienne".
|
|
|
 |
Skrzydło Łabędzia - sterczący
wprost z morza grzebień skalny, na który składa się kilka na wpół zanurzonych
głazów, samo Skrzydło i "Kot" ("Koszka"). Wokół nieco
boulderów. Dojazd: z Jałty do Simieizu, raczej nie opłaca się jechać na
jeden dzień - za daleko. Z drugiej strony, dróg starcza najwyżej na dwa
- trzy dni, chyba, że poradzicie sobie z trudnościami na "Koszce"
(6.3 i wyżej, czego Wam i sobie życzymy;). Bardzo ładne tarcie i plaża
tuż pod ścianą, a do tego Simieiz - miasteczko żywcem przeniesione znad
Morza Śródziemnego - sprawiają, że warto tam pojechać. Uwaga! Wiele ciekawych
dróg jest nie obitych!
|
|
|
 |
Foroz - tu spędziliśmy
największa część wyjazdu. Ok. 250 do 400 metrów pionowej ściany, drogi
zajmują od 3 do 6 - 7 godzin (nam nawet dłużej;). Dojazd "marszrutką"
z Jałty do Forozu (nieciekawe postkomunistyczne bokowisko), dalej jeszcze
prawie godzina na piechotę pod ścianę drogą do "Bajdarskich Wrót".
Oszczędzicie nogi, jeśli wysiądziecie w miejscu, gdzie "marszrutka"
zjeżdża z drogi Jałta - Sewastopol! W pewnym momencie po lewej stronie
(wtedy będzie to miedzy Wami a morzem) zobaczycie pojedynczy skalny ząb
miedzy drzewami. To najlepsze miejsce na obóz. Dalej - miłego wspinu.
Nie zapomnijcie kości i kasków!
|
|
|
 |
Bakczysaraj - opiewany przez
Wieszcza. Turystycznie - mile miasteczko, śliczny "pałac chanów"
i takie sobie (o tyle, o ile je widzieliśmy) "skalne miasta".
Podobno ich dalsza część jest ciekawsza, ale nam nie starczyło już czasu.
Przede wszystkim jednak kilometry ściany, a na niej żadnych dróg! Jeśli
nie jest to skutek ˇle rozumianej ochrony zabytków (raczej nie, bo od
czasu do czasu zdarza się jednak rządek zardzewiałych spitow), to jest
to wyzwanie dla każdego, kto ma spitownice i wyobraˇnię. Brak
możliwości naturalnej asekuracji. Nawet, jeśli w Bakczysaraju rzeczywiście
nie wolno spitowac, to takich wąwozów jest więcej:)
|
|
|
Strona jest rezultatem wyjazdu na Krym w okresie 10. - 24. 09. 2001. Wzięła
w nim udział ekipa w składzie: Anna Piotrowska, Konrad
Parzych, Krzysztof Brosz, Stanisław Szabuniewicz.